Jak schudłam 18 kg cz. II - 7 moich sposobów na motywację

Oj, ciężko mi było zdecydować się wstawić tutaj to zdjęcie "przed". To chyba najgorsze, jakie udało mi się znaleźć ;) Pier...

Oj, ciężko mi było zdecydować się wstawić tutaj to zdjęcie "przed". To chyba najgorsze, jakie udało mi się znaleźć ;)

Pierwszy post o tej tematyce, w którym opisałam historię zrzucenia 18 kg, w międzyczasie zostając mamę (do poczytania tutaj) pobił rekordy wyświetleń. Otrzymałam mnóstwo ciepłych słów, za które bardzo wam dziękuję! :) Dziś postanowiłam napisać o kilku sposobach na motywację, które stosowałam, a które mi pomogły. To nie są porady. To tylko opis tego, czym się kierowałam, i ciągle kieruję, ale skoro u mnie podziałało - może coś w tym jest? Ten post jest dość osobisty i szczerze mówiąc prezentuję go wam z pewną dozą nieśmiałości. Może to brzmi jak bełkot wariatki, ale właściwie to wariatka ze mnie...

Tumblr


1. Nie brzuch, a głowa!

Pisałam już w poprzednim poście, że odchudzanie odbywa się w głowie i to nie jest pusty frazes, to najprawdziwsza prawda. Ja tylko "przestawiłam" kilka rzeczy w sposobie myślenia i dzięki temu zmieniłam swoje życie na lepsze ["Poradnik domowy" rok 2008 nr 24]

2. Myślę o przyszłości

Swoją przyszłość tworzę tu i teraz, nie od jutra, nie od "po świętach". Nie jest żadnym odkryciem, że życie składa się z decyzji, które podejmujemy i konsekwencji przez nie wywołanych. Małe decyzje też są ważne! Decyzja o zjedzeniu lub nie zjedzeniu ciastka nie jest błaha i bez znaczenia, to składowa decyzji o tym, czy schudnę, czy nie. 

3. Zadaję sobie pytania

Co jest dla mnie ważniejsze, na czym bardziej mi zależy - na zjedzeniu ciastka i pięciominutowej przyjemności, czy na nie zjedzeniu go i ogromnej satysfakcji w przyszłości? Czy to ciastko jest warte moich kompleksów i niechęci do patrzenia w lustro? Czy nie mogę zastąpić go kilkoma kostkami czekolady, może to zasyci głód na słodycze, a będzie mniej szkodliwe. ["Wyznania schizofrenika" Kraków, 2013]

4. Wyobrażam sobie siebie szczupłą

Oglądam w sklepie spodnie w mniejszym rozmiarze, widzę siebie w wyobraźni, jak paraduję po plaży niczym Gisele Bundchen i otrzymuję tytuł Miss Darłówka 2014. A na serio - nie bójmy się marzyć, bo od tego wszystko się zaczyna. Ludzie pokonują raka, zdobywają Mount Everest i przenoszą góry, jeśli naprawdę chcą. Dlaczego mnie miałoby się nie udać zrzucenie 15 kg? Nie ma żadnego logicznego argumentu "przeciw". ["Jesteś zwycięzcą", YouTube, 2014]

5. Nigdzie mi się nie spieszy, czas i tak zleci

Tak to się zawsze mówi, jak to życie śmiga, jak to dzieci rosną, jak to dopiero co się żeniliśmy, a tu 80-tka na karku. A jak się odchudzamy to nagle trzeba wszystko na raz, 20 kg w miesiąc najlepiej. Tak, jakby ta plaża miała uciec, wszystkie jeansy w rozmiarze S mieli wyprzedać ze sklepów, a w Darłówku już nigdy nie organizowali konkursu Miss. Helou, to wszystko zaczeka, świat się nie kończy! Dajmy sobie czas. Największy błąd w moim odchudzaniu się na okrągło tkwił właśnie tu. Od jutra nie jem żadnych węglowodanów, od pojutrza zamieniam się w Ewę Chodakowską, a na imprezę, która jest za miesiąc, dla motywacji kupię sobie kieckę za małą o 2 rozmiary. Potem tradycyjnie płacz, zgrzytanie zębów i zajadanie frustracji chipsami. A kiedy w końcu dałam sobie czas i pozbyłam się obsesji na tym punkcie to wszystko zaczęło się zmieniać tak mimochodem, przy okazji, bo życie zawsze płynie szybciej, niż się spodziewamy. 

6. Nie jestem śmietnikiem

Nie jem świństw i nie wrzucam w siebie na raz litra lodów, paczki Haribo i kilograma frytek nie dlatego, że obożejaknieschudnętobędziekoniecświata, ale dlatego, że nie jestem śmietnikiem. Przecież człowiek zwyczajnie źle się po tym czuje. Często miałam bóle brzucha, żołądka, myślałam, że taka moja uroda. Jakoś ta uroda minęła jak ręką odjął, kiedy zaczęłam traktować swoje wnętrzności z należytym szacunkiem. 

7. Jestem dla siebie wyrozumiała

Kolejnym grzechem głównym mojego odchudzania była okrutna surowość w stosunku do popełnianych w kuchni czynów. Zjadłam pizzę - o Boże! Koniec diety, teraz już i tak po wszystkim, więc mogę zeżreć jeszcze kilo ciasta czekoladowego. Nic podobnego! Zjadłam ciastko - jeśli naprawdę tego potrzebowałam - jest okej. Nie jem ich przecież codziennie, a żyje się raz i nie można odmawiać sobie wszystkich przyjemności. Ten fakt niczego nie zmienia i nie zawala diety, bo nie ma żadnej diety. Jest zmiana nawyków. 


Jestem bardzo ciekawa, czy zgadzacie się ze mną, i jak wy motywujecie się do zdrowego odżywiania? 

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Zgadzam się z powyższym w 100% Sama wiem co to znaczy mieć kilka kg za dużo. Już nie raz próbowałam różnych diet, niestety z marnym skutkiem. Najważniejsze to nie poddawać się. Postanowiłam znowu się wsiąść za siebie. Zdrowiej się odżywiać i więcej ruszać. Z tej okazji kupiłam nawet nowe adidaski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja podobnie postępuje :) niestety tez przez długi czas miałam problem z punktem 7 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokladnie uwazam tak jak ty ! Fajnie ze udalo ci sie schudnac !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ćwiczyć przecież też musiałaś ^^ ... :'( ale super .. wypróbuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale zaczęłam ćwiczyć dopiero kilka miesięcy temu, już po zrzuceniu większości tych kilogramów. Wcześniej nie mogłam po cesarce, a przed ciążą po prostu mi się nie chciało.

      Usuń
  5. Nasz racje wszystko zyczyna sie w glowie

    OdpowiedzUsuń
  6. Da się? da się! wystarczy chcieć! podziwiam Cię bardzo :) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatni punkt świetny - bardzo łatwo złapać się w pułapkę, że "a, już i tak nawaliłam, to nawalę do końca". Tak to jednak nie działa. Gratuluję - odchudzania i dobrej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wyglądasz rewelacyjnie, strasznie mi się podobają rzeczy, którymi się kierowałaś. to takie niby proste wskazówki, które ciężko jest nam przestrzegać. Możesz być z siebie naprawdę dumna!! :)

    zapraszam tez do mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Cała ludzka psychika ukazana w punktach. Również zgadzam się, że wszystko da się zrobić, jeśli tylko się naprawdę chce :) Bardzo miło się to czytało :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej...zatkalo mnie jak zobaczylam pierwsze foto! Ale pozytywnie! Wow! Szacun! No i nie podejrzewałam ze masz dziecko! Mi po ciąży przybylo jeszcze 10kg które coraz bardziej mi doskwierają... Zgadzam sie w 100% z tym co napisałaś! I wiem calkiem sporo o odżywianiu itp... Jednak u mnie ciągle chyba cos w psychice siedzi...pranie mózgu trzeba zrobić...;):):P Ale odkąd trafilam do szpitala z zapaleniem mięśnia sercowego miesiąc temu powiedzialam stop... Przemiana sie zaczęła :);):) milo czytac takie posty jak ten!

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images

UA-45510665-1